500 872 370 [email protected]

Ustawa o OZE (odnawialne źródła energii) była bodaj najobszerniej komentowanym aktem prawnym pośród wszystkich obowiązujących. Kwestią wzbudzającą najsilniejsze emocje stały się zmiany w sposobie rozliczania zielonej energii, a konkretniej system net-billing. Nic w tym dziwnego, wszak nowe instalacje PV liczone są w dziesiątkach tysięcy, a sama fotowoltaika niepodzielnie króluje pośród innych źródeł energii odnawialnej. Przypomnijmy, czym jest system net-billing, jakie w związku z nim nastały zmiany oraz czy nowy system rozliczeń rzeczywiście jest taki straszny, jak go malują?

  • Czym jest net-billing?
  • Kogo i od kiedy obowiązuje net-billing?
  • Na czym polega różnica pomiędzy starym i nowym systemem rozliczania?
  • Czy fotowoltaika nadal się opłaca?

Na czym polega net-billing?

Net-billing eliminuje z systemu prawnego pojęcie oddawania do sieci energii wytworzonej przez instalacje fotowoltaiczne oraz odbierania jej w dowolnym momencie. Proces dystrybucji energii w obie strony ma opierać się na ogólnych zasadach rynkowych. Innymi słowy, w tym przypadku zachodzi transakcja kupna-sprzedaży.

Z punktu widzenia ustawodawcy system jest prosty, przejrzysty i co najważniejsze przyjazny. Prosumenci niestety nie podzielają tego entuzjazmu. W czym rzecz?

Producenci zielonej energii nie mogą zrozumieć, dlaczego odprowadzają wytworzone przez siebie nadwyżki prądu po cenach hurtowych, natomiast muszą uzupełniać ewentualne braki energetyczne po cenach detalicznych.

Jak powszechnie wiadomo, stawki hurtowe cechuje nadmierna niestabilność. Oznacza to duże utrudnienie np. w przypadku próby oszacowania opłacalności przedsięwzięcia.

Pobór energii z sieci na podstawie stawek obowiązujących w wybranej taryfie rozliczeniowej wiąże się – delikatnie mówiąc – z pewną nadpłatą. Zgodzimy się zapewne, iż taka sytuacja może budzić poczucie niesprawiedliwości.

Oto mamy główną przyczynę rwetesu, jaki spowodowały wprowadzone zmiany w systemie rozliczeń.

Od kiedy obowiązuje net – billing?

W pierwszej wersji projektu ustawy o OZE net – billing miał obowiązywać od 1 stycznia 2022 roku. Z przyczyn technicznych termin ten przesunięty został na 1 kwietnia.

Ta drobna korekta miała na celu między innymi zminimalizowanie społecznego niezadowolenia, wynikającego po części z zaskoczenia przyszłych prosumentów, a także firm zajmujących się dostarczaniem i montażem paneli słonecznych.

Ostatecznie ustalono, iż podmioty, które zdecydują się na uruchomienie własnych elektrowni słonecznych przed 31 marca 2022 roku, będą rozliczać się w systemie upustów, czyli na starych zasadach. Przywilej ten będzie obowiązywał przez 15 lat od momentu przyłączenia fotowoltaiki do sieci energetycznej.

Instalacje założone po tym terminie wejdą automatycznie w system net – billingu.

Różnice pomiędzy starym i nowym systemem rozliczania fotowoltaiki

W obu przypadkach mowa jest o zagospodarowaniu nadwyżek energii elektrycznej wytwarzanych przez instalacje fotowoltaiczne.

Nadwyżki powstają głównie w miesiącach silnego nasłonecznienia. Przyjmuje się, iż jest to sezon maj – wrzesień, chociaż najnowsze technologie pozwalają na wydłużenie tego okresu.

W przypadku, kiedy prosument nie zdecydował się na zakup własnych magazynów energii, niewykorzystany prąd trafia do ogólnej sieci energetycznej.

Czym charakteryzował się Net-metering?

Net-metering pozwalał na przechowywanie energii przez rok od momentu jej wytworzenia. W momencie, w którym popyt przekraczał podaż, prosument mógł odebrać nadwyżkę w dowolnym momencie, przy czym obowiązywały pewne limity:

  1. W przypadku instalacji o mocy nieprzekraczającej 10 kWp limit wynosił do 80%;
  2. Instalacja o mocy przekraczającej 10 kWp upoważniała do odbioru 70% odprowadzonej wcześniej energii elektrycznej.

Owe rozbieżności miały pokryć koszty transferu. W każdym razie, z uwagi na wysokie ceny prądu, prosumenci bardzo chwalili sobie takie rozwiązanie.

Co to jest net-billing?

Net billing – jak już była mowa – jest formą wymiany handlowej. Prosument sprzedaje nadwyżkę energii, a środki uzyskane z tych transakcji znajdą się w indywidualnym depozycie wirtualnym. Posłużą one jako opłata za pobraną energię.

W przypadku, kiedy prosument nie wykorzysta środków zebranych w depozycie, otrzyma zwrot finansowy. Trzeba jednak mieć na uwadze, iż wypłata środków nie może być większa aniżeli 20% wartości prądu przesłanego wcześniej do sieci. Zabieg ten ma zapobiegać nadmiernemu przeskalowaniu instalacji fotowoltaicznych w celu uzyskiwania znacznych korzyści finansowych.

Czy fotowoltaika w systemie rozliczenia net-billing nadal jest opłacalna?

Fotowoltaika nadal jest bardzo opłacalną inwestycją, chociaż wynika to z zupełnie innych powodów, aniżeli wcześniej zakładano.

Nikt nie spodziewał się, że sytuacja geopolityczna na świecie wpłynie aż tak znacząco na ceny energii. Obecnie z pewną dozą zazdrości możemy popatrzeć na dachy wyposażone w panele fotowoltaiczne. Niezależnie od metody rozliczenia, istotna jest świadomość, że prosument korzysta z wytworzonej przez siebie energii elektrycznej, nie ponosząc przy tym olbrzymich kosztów.

Paradoksalnie net-billing nie skłania do oszczędzania prądu. Przeciwnie. Prosumenci, być może nieświadomie dążą do zwiększania konsumpcji energii we własnych gospodarstwach domowych. Starają się w ten sposób w pełni wykorzystać możliwości produkcyjne instalacji PV, rezygnując z oferty przedstawionej przez operatora sieci na danym terenie.

Korzyści wynikające z zakupu i montażu fotowoltaiki:

  • Niższe rachunki za prąd przez najbliższe 25 do 30 lat;
  • Niezależność od podwyżek cen energii;
  • Pozyskanie dofinansowania inwestycji;
  • Wieloletnia trwałość instalacji fotowoltaicznej;
  • Niewyczerpane zasoby energii;

Znaczna część prosumentów woli nawet zaciągnąć zobowiązania kredytowe, byleby tylko uwolnić się od uzależnienia, jakie jest wynikiem zakupu energii elektrycznej od dostawcy zewnętrznego.

Kwestia zwrotu inwestycji – mimo że nadal istotna – ustępuje lękowi o przyszłe losy gospodarstw domowych w kontekście niepewnych perspektyw, jakie niesie ze sobą konflikt za wschodnią granicą Polski.

Prąd elektryczny wyprodukowany we własnym zakresie staje się powoli wartością nie do przecenienia. I to prawdopodobnie zdecyduje o silnym rozwoju branży w najbliższych dziesięcioleciach. Przynajmniej raz Polak będzie mądrzejszy przed szkodą, czego wszystkim z całego serca życzymy.

5/5 - (1 vote)